prev
  • 19 Maj
    18:00
  • 19 Maj
    18:00
  • 06 Cze
    18:00
  • 06 Cze
    18:00
  • 10 Cze
    16:00
next

M. Badowski: chciałbym awansować do play-off

W grze nie myśli o wyniku i nie skupia się na tym, z kim gra. Chce jak najlepeij przygotować się do każdego występu, ale największe emocje towarzyszą mu, kiedy gra z Orzełkiem na koszulce. Gdyby nie tenisi stołowy, to pewnie też sport, ale inny. Jesteście ciekawi  jaki? Mamy dla Was krótką rozmowę z wicemistrzem Polski seniorów, Markiem Badowskim.

Natalia Bąk: Srebrny medal mistrzostw Polski oceniasz jako Twój największy sukces do tej pory?

Marek Badowski: Jeśłi chodzi o indywidualne osiągnięcia, to tak. Dużym sukcesem był dla mnie również srerbny medal zdobyty w drużynie podczas mistrzostw Europy juniorów.

Wracając do mistrzostw Polski w Częstochowie. Bardziej cieszyło drugie miejsce czy pokonanie w półfinale Jakuba Dyjasa?

Nie porównywałem tego. Bardziej cieszyła mnie dobra gra, bo to było najważniejsze. Jeśli chodzi o półfinał, to pierwszego seta przegrałem bardzo wyraźnie, ale potrafiłem uwierzyć, że mogę wygrać i konsekwentnie grałem do samego końca. Takie rzeczy bardziej mnie cieszą niż to, kogo ogram, czy które zajmę miejsce.

Pomaga Ci w takim podejściu współpraca z psychologiem sportowym?

Spotkania z psychologiem rozpocząłem jeszcze wtedy, gdy mieszkałem i trenowałem w Piasecznie. Później miałem przerwę, bo mieszkałem w Gdańsku. Natomiast od sierpnia do nich wróciłem Zauważyłem zmianę w moim podejściu do sportu. Psycholog pomógł mi zrozumieć, żebym za cel ne stawiał sobie wyniku, ale żeby celem stała się dobra gra i skupienie się na sobie.

Udaje się?

Nie jest to łatwe, ale udaje się.

Czy według Ciebie presja wyniku to jeden z głównych powodów, dla którego coś się nie udaje?

Wydaje mi się, że z reguły presja nie pomaga. Choć są różni ludzie. Dla niektóych to, że myślą o wyniku, może być motywujące.

Jest kadra, superliga, turnieje ogólnopolskie, indywidualne... Sporo tego. Czy coś jest najważniejsze?

Do wszystkiego staram się przygotować bardzo dobrze. Jednak występy reprezentacyjne są czymś wyjątkowym.

Czy gra w LOTTO Superlidze jest dla Cebie pewnego rodzaju treningiem?

Nie, tak do tego nie podchodzę. Chcę w każdym meczu zagrać jak najlepiej i wygrywać. Czas, kiedy mogłem się ogrywać już minął, teraz to już moja praca.

Sezon ligowy w pełni. Jakieś cele?

Na pewno bardzo chciałbym z Zooleszczem Gwiazdą Bydgoszcz awansować do fazy play-off. Później to już wiadomo, że wszystko może się zdarzyć. Chciałbym również pokazywać maximum swoich możliwości przy stole, bo do tej pory jeszcze mi się to nie udaje.

Przyszły sezon to nowe barwy klubowe. Czym jest dla Ciebie taka zmiana drużyny?

W Gdańsku już grałem i mieszkałem. Znam tam ludzi. Gra w KS Unii AZS AWFiS to nowe wyzwanie, ale jestem bardzo pozytywnie nastawiony. Nadal będę mieszkał I trenował w Grodzisku Mazowieckim. Będę też zaglądał do Gdańska, nie tylko na mecze.

Zastanawiasz się czasam co byś robił, jeśli nie grałbyś w tenisa stołowego?

Tak. Myśłę, że grałbym w tenisa ziemnego. Choć nie wiem czy mógłbym pozwolić sobie na rozwój, bo nie jest to tani sport. Drugim wyjściem byłyby sporty walki. Czasami gram w tenisa, kiedy pozwala mi na to czas.

Bardzo dziękuje.

Dziękuję również.

 

 

 

 

Rozmawiała Natalia Bąk