Brak meczów

Kibic na dobre i na złe

Na co dzień mieszka w Jarosławiu, ale za swoją ukochaną drużyną - PKS Kolping FRAC Jarosław przejechał już Polskę wzdłuż i wszerz. Za swoją postawę i miłość do tenisa stołowego został nagrodzony przez prezesa LOTTO Superligi podczas finału w Gdańsku. Zapraszamy na wywiad z Markiem Gudzelakiem!

Jak się Pan czuje jako "Największy kibic LOTTO Superligi"? W finale został Pan nagrodzony przez Prezesa Zbigniewa Leszczyńskiego nagrodą z tego tytułu.

Marek Gudzelak: Witam wszystkich sympatyków tenisa stołowego. Faktem jest, że zostałem wyróżniony przez Pana Prezesa Zbigniewa Leszczyńskiego, za  kibicowanie swojej drużynie, za co bardzo dziękuję. Czuję się z tego tytułu bardzo zadowolony i doceniony, ale ja kibicuję całemu polskiemu tenisowi stołowemu, w szczególności reprezentacji. Cieszę się, że mogliśmy w Jarosławiu dopingować biało-czerwonych w spotkaniu z Chorwacją. Chciałbym, żeby nasi tenisiści odnosili sukcesy we wszystkich kategoriach wiekowych.                                                                                                                                                    

Jak Pan zapamięta zeszły sezon. Nie tylko jako kibic PKS-u Kolping FRAC, ale i całej LOTTO Superligi.

M.G.: Sezon 2017/18 był najwspanialszy dla mnie jako kibica PKS-u Kolping FRAC Jarosław. Wiadomo, zdobyliśmy mistrzostwo Polski i krajowy Puchar. Jednak LOTTO Superliga była bardzo wyrównana. Mecze rozgrywane na bardzo wysokim poziomie, gdzie dosłownie każdy z każdym mógł wygrać. Spotkania trzymały w napięciu do ostatniej piłki, przez co o wiele więcej kibiców było obecnych na spotkaniach. Na pewno zapamiętam wspaniałą organizację meczu Polska-Chorwacja. Wielkie słowa uznania dla Kamila Dziukiewicza! Chyba nikt nie zaprzeczy, że to najlepiej zorganizowane spotkanie międzynarodowe w kraju i chyba nie tylko. Mecz finałowy LOTTO Superligii również zapadnie w mojej pamięci nie tylko z powodu zdobytego mistrzostwa przez jarosławskich pingpongistów, ale także wspaniałej organizacji, oprawy oraz dopingu kibiców obu drużyn, którzy pokazali, że można w kulturalny sposób dopingować swój zespół! Widać, że Prezesom: Kamilowi Dziukiewiczowi i Zbigniewowi Leszczyńskiemu zależy na rozwoju tenisa stołowego i wkładają w to całe serce. Na razie wychodzi im to bardzo dobrze, a w przeszłości różnie z tym bywało...                                                                                               

 Jak się zaczęła Pana przygoda z tenisem stołowym? Pana kibicowanie i doping?

M.G.: Moja przygoda z tenisem stołowym rozpoczęła się, jak chyba większości w szkole podstawowej, gdzie odbijało się piłeczkę. Zawsze interesowałem się sportem, a w tenis stołowy wszedłem tak na dobre jak się ożeniłem i przeprowadziłem z Przemyśla do Jarosławia. Najpierw było to chodzenie na mecze i nieśmiałe próby dopingu, ale z biegiem czasu „nasiąknąłem” tym tenisem. Obecnie nie przeszkadza mi, czy dopinguje sam, czy z naszym Klubem Kibica. Najważniejsze w dopingu jest to, żeby żadnemu zawodnikowi nie przeszkadzać, co chyba mi się udaje.                          

Czy jest Pan kibicem tylko pingponga?

M.G.: Jak wcześniej wspomniałem, zawsze interesowałem się sportem. Trenowałem piłkę nożną w przemyskiej Polonii do wieku juniora i tej drużynie kibicowałem i kibicuję. Jednak od dłuższego czasu moje kibicowskie serce jest za drużyną Kolpinga FRAC Jarosław! Oglądam i interesuję się również innymi dyscyplinami sportu, ale jeszcze raz podkreślę, że na pierwszym miejscu jest tenis stołowy i PKS Kolping FRAC Jarosław!

Jakie przewidywania na przyszły sezon? Kto może zagrać w play-off? Kto zostanie Mistrzem, a kto może być "czarnym koniem"?

M.G.: Jest 5-6 zespołów, które będą się liczyć w walce o medale. To Kolping, Dekorglass, Dartom Bogoria, Unia AZS AWFiS, ZOOLeszcz Gwiazda noi Fibrain AZS Politechnika. Między tymi zespołami rozegra się walka o mistrzostwo Polski i medale. Mistrzem zostanie ponownie PKS Kolping FRAC Jarosław, a „czarnym koniem” może okazać się drużyna ZOOLeszcz Gwiazdy Bydgoszcz. Taki finał jest moim marzeniem.   

Kto może spaść z LOTTO Superligi?

M.G.: Nikomu nie życzę spadku, ale niestety jest to nieuniknione. Do spadku pretendują drużyny z Zielonej Góry, Grudziądza oraz Ostródy, które mają bardzo młode składy.           

Co Pan powie o beniaminkach z Torunia i Grudziądza?

M.G: Torunianie spokojnie powinni się utrzymać, a nawet włączyć się w walkę o play- off. Drugi z beniaminków będzie do ostatniej kolejki walczył o ligowy byt.         

Czego możemy Panu życzyć?

M.G.: Chyba jak każdemu zdrowia, obrony tytułu przez Kolpinga. Oby coraz więcej kibiców przychodziło na mecze tenisa stołowego. Chciałbym korzystając z okazji pozdrowić byłych i obecnych zawodników jarosławskiej drużyny oraz wszystkich kibiców naszej dyscypliny.