prev
next

Weszło: Przyszły mistrz Redzimski?

Nigdy nie byliśmy potęgą, gdy przychodziło grać w tenisa stołowego. Jasne, był fenomenalny Andrzej Grubba, po nim sukcesy odnosił jeszcze Lucjan Błaszczyk, ale to pojedyncze przypadki. Istnieje jednak szansa, że do ich osiągnięć nawiąże za kilka(naście) lat Miłosz Redzimski. Ale spokojnie, przed nim jeszcze daleka droga.
 
Trzy sety. Tyle trwał debiut Miłosza w LOTTO Superlidze. Przegrał w nim z Konradem Kulpą do 5, 8 i 6 punktów. Wynik może na to nie wskazywać, ale zaprezentował się z dobrej strony. Mówi nam o tym Wojciech Osiński, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”:
 
– Miłosz zagrał dobry mecz, szczególnie jak na swój wiek. Nie było oczywiście mowy o tym, by nawiązał walkę w którymś z setów. Nie padały tam wyniki do jednego, dwóch czy czterech, ale nie było też gry na przewagi. Jak na pierwszy mecz to całkiem przyzwoicie. Podobało mi się, że Miłosz trzymał piłkę na stole. Potrafił przewidzieć, gdzie przeciwnik ją zagra, a akcje nie kończyły się po dwóch odbiciach. To się dobrze oglądało. Poza tym przyjemne było to, że Miłosz spokojnie traktował ten debiut. Tak to przynajmniej wyglądało. Skupiał się po prostu na tym, jak i co ma grać. Nie udzieliły mu się emocje. Wewnętrznie na pewno je czuł, ale specjalnie tego nie okazywał.