prev
next

Co słychać w Dubaju?

Kto nie chciałby rozpoczynać dnia od leżakowania na plaży. Dla niektórych to tylko marzenia, dla innych - codzienność. Michał Dąbrowski, który rok temu występował w Lotto Superlidze w barwach Strzelca Frysztak opowiada, jak spędza czas w tym egzotycznym miejsu.

Dzień w Dubaju rozpoczynam dość nietypowo, bo od odpoczynku. A to dlatego, że pierwszy trening w klubie mamy dopiero około 16.00. Do treningu mam czas dla siebie, który najczęściej wykorzystuję na basen lub plażę. Staram się odpoczywać i relaksować tyle, ile mogę.

Jestem trenerem w klubie sportowym SHABAB AL AHLI DUBAI CLUB, który należy do szejka  Pierwsze zajęcia to trening z dziećmi od 6 do 15 lat. Gramy zazwyczaj około dwóch godzin. Później na hali pojawiają się starsi zawodnicy. Te kolejne dwie godziny to praca z juniorami i seniorami. W zależności od cyklu przygotowań, spędzamy na hali około dwie godziny.

Treningi w Dubaju to nie tylko zajęcia w klubie. Jest też czas na lekcje prywatne.

Po zakończeniu pracy w klubie udzielam lekcji w akademii Wiktora Gniewka, byłego reprezentanta Polski w kategoriach młodzieżowych. Tam również dodatkowo pracuję jako trener.

Około 22.00 kończę treningi i wracam do domu. Na co dzień szkolimy zawodnikow lokalnych, którzy pochodzą z okolicznych miejscowości.  W sumie współpracuję z grupą około 25-ciu graczy.  Jeśli chodzi o trenerów w klubie, to jest nas sześciu. Trzech pochodzi z Egiptu, jeden z Emiratów, jest jeszcze Słowak i ja.

Gdzie mieszkasz?

Mieszkam w Dubaju, w dzielnicy położonej w pobliżu lotniska. Można tam spotkać wiele osób z Europy.

A co Ci daje najwięcej satysfakcji z pracy za granicą?

Najwięcej satysfakcji dają mi zapewne postępy podopiecznych. Cieszę się, kiedy podnoszą swoje umiejętności oraz wygrywają swoje gry.

Jak zmieniło się Twoje życie od momentu przeprowadzki?

Zmieniło sie diametralnie. Jeszcze niedawno bylem czynnym zawodnikiem, a teraz już tylko trenerem albo sparingpartnerem. Mówiąc szczerze to brakuje mi czasami tej wyjątkowej atmosfery meczowej, turniejowej, stresu przed ważnym startem czy też zwykłego spotkania ze znajomymi, ze środowiska tenisa stołowego.

Troche też zmieniło się moje nastawienie do życia. Myślę zdecydowanie bardziej pozytywnie i patrzę w przyszłość z uśmiechem na twarzy i radością.

Czego Ci brakuje?

Najbardziej brakuje mi zdecydowanie polskiego jedzenia:) Mimo to podoba mi się tutaj. Szczególnie pogoda :) Jesień czy zima to w Polsce kiepski okres. Często październik i listopad działały na mnie depresyjnie. Tutaj jednak czuję się dobrze, pogoda jest wspaniała, świeci słońce. Jest około 30 stopni w tym okresie.

Do czego było Ci się najtrudniej przyzwyczaić?

Najtrudniej było mi się przyzwyczaić do tego, że większość ludzi mieszkajacych tutaj, ma czas na wszystko. Spóznianie się tutaj to normalna sprawa, mało kto szanuje tu czas. Ciężko mi było sie przyzwyczaić również do korków, jakie tu panują na drogach. Odcinek 15 km pokonuje się czasem w 2 godziny.

Nie wiem, jak długo tu zostanę. Kontrakt mam do końca czerwca 2018. Jeżeli będzie możliwość jego przedłużenia, to myślę, że zostanę. Zanim się tu znalazłem, miałem taki plan, zeby spędzić w Dubaju cztery lata. Dzięki temu, ze jestem tu, posługuję się już bez problemu językiem angielskim. Uczę się również arabskiego. Poza tym dobrze się tu mieszka.

 

Z Michałem Dąbrowskim rozmawiała Natalia Bąk