prev
  • 25 Maj
    16:00
next

Lewandowski: Pierwsze zajęcia w przedszkolu

Hej,

jestem zawodnikiem SPAR extramarket.pl AZS Politechniki Rzeszów. Chciałbym Wam dziś opowiedzieć o tym jak zostałem tenisistą stołowym.

Moja przygoda z tenisem stołowym rozpoczęła się w przedszkolu. Pamiętam, jak podczas zajęć z kolegami odwiedził nas Longin Wróbel (jak się później okazało mój pierwszy trener), który szukał dzieci do gry w ping ponga. Trochę poodbijaliśmy piłeczkę w przedszkolu i ci co mieli predyspozycje, zaczęli uczęszczać na zajęcia tenisa stołowego. W miarę upływu czasu pojawiły się pierwsze sukcesy na arenie wojewódzkiej i tak rozpoczęła się moja przygoda z tą dyscypliną sportu.

Pierwsze zajęcia treningowe odbywały się w bardzo małej, kameralnej salce, na której mieściły się trzy-cztery stoły. Ten sport pochłonął mnie od samego początku do tego stopnia, że na każdy trening przychodziłem pół godziny wcześniej. Z czasem przenieśliśmy się na dużą salę, dzięki przychylności pani dyrektor szkoły podstawowej w Łasku. "Szefowa podstawówki" była na tyle przychylna, ze pozwalała mi się nawet zwalniać z muzyki czy plastyki, abym mógł w tym czasie trenować.

Spory wpływ na rozwój mojej kariery miał mój tata. W moich początkach z tenisem stołowym poświęcał mi bardzo dużo czasu. Jako, że byłem jeszcze małym chłopcem, to zaprowadzał mnie na treningi i jeździł ze mną na zawody. Usamodzielniłem się dopiero wtedy, gdy zdecydowałem się przeprowadzić do ośrodka w Zielonej Górze i tam kontynuować karierę. Mimo upływu lat, tata nadal jest moim największym kibicem i od czasu do czasu pojawia się na ważniejszych imprezach.

Z pierwszych lat mojej przygody z tenisem stołowym pamiętam taką jedną śmieszną sytuację. Grałem finał mistrzostw Polski z Karolem Prus-Strowskim. Sędzia po moim zagraniu stwierdził, że piłka nie trafiła w stół, a siedzący przy samych płotkach mój dziadek twierdził zupełnie odwrotnie. Po chwili dziadek wszedł w pole gry i przełożył kartkę na numeratorze na moją korzyść. Sędziego tak "zamurowała" ta sytuacja, że bez korekty wyniku kontynuowaliśmy mecz.

Pozdrawiam

Tomasz Lewandowski

Czytaj dalej:

 

Kulpa: W Sygnale postawiono na mnie krzyżyk

Such: Postraszył mnie amator

Rakietki w ogniu, szwedzkie dramaty i Amerykanin w Chinach