Tomaszuk: „Spodziewaliśmy się na „trójce” Lewandowskiego, a nie Dziuby”

„Spodziewaliśmy się na „trójce” Tomasza Lewandowskiego, a nie Patryka Dziuby, którego stylu gry nie znałem” – mówi Tomasz Tomaszuk, który przyczynił się do awansu AZS AWFiS Balta Gdańsk do Grupy Mistrzowskiej LOTTO Superligi.

W ostatniej kolejce pierwszej rundy gdańszczanie grali w Rzeszowie z Firbrain AZS Politechniką i ten mecz decydował o tym, który zespół od stycznia będzie rywalizował z najlepszymi.

W pierwszym pojedynku Szymon Malicki przegrał z Mikhailem Paikovem 1:3, a w drugim Wang Zeng Yi ograł Tomasza Lewandowskiego 3:2. A kiedy w trzecim Tomasz Tomaszuk ograł Patryka Dziubę 3:2 stało się jasne, że AZS AWFiS Balta wystąpi w Grupie Mistrzowskiej. Zespół z Gdańska nawet gdyby przegrał w Rzeszowie 2:3, to i tak nie zostałby wyprzedzony przez miejscowych przeciwników.

To był bardzo ciężki mecz z Patrykiem Dziubą. Oglądaliśmy jego grę na Youtube, ale nie znaliśmy go z bezpośrednich spotkań. Nie sądziłem, że ma tak niewygodnego czopa. Pierwsze dwa sety grałem w dolne oczko siatki, w czwartym broniłem meczbole, ale na szczęście zwyciężyłem. Byłem zestresowany, bo wiedziałem jak ważne spotkanie rozgrywam – o grupę mistrzowską! – powiedział Tomasz Tomaszuk.

Wczoraj zdobył łącznie 1,5 pkt, bowiem razem z Szymon Malickim pokonali w deblu Tomasza Lewandowskiego i Patryka Dziubą 2:0.

Tak się złożyło, że zarówno w pierwszej, jak i ostatniej kolejce wywalczyłem po 1,5 pkt. Z Olimpią-Unią Grudziądz wygrałem z Janem Zandeckim 3:0 oraz w grze podwójnej z Szymkiem Malickim ograliśmy Janka Zandeckiego i Marco Gollę 2:0 – dodał.

Niedawno Tomasz Tomaszuk z powodu choroby opuścił mecz LOTTO Superligi w Bytomiu, gdzie udanie go zastąpił Adam Dudzicz i AZS AWFiS Balta pokonała Polonię 3:2.

Ponad tydzień nie trenowałem ze względu na anginę. Konieczny był antybiotyk. Wróciłem na mecz z Zamościem, ale nie zdobyłem ani jednego punktu, a znacznie lepiej było w Rzeszowie. Ucieszył nas ten kolejny awans do grupy mistrzowskiej. W dobrych nastrojach pociągiem wracaliśmy do Gdańska – przyznał.