Kamil Zdzienicki: „Jest coraz lepiej, ale nie zawsze sobie radzę z presją”

„Cieszy drugie z rzędu zwycięstwo w Grand Prix Województwa, ale w LOTTO Superlidze jest zdecydowanie trudniej. Nie zawsze sobie radzę z presją w takim stopniu, jakbym chciał” – mówi Kamil Zdzienicki (Dojlidy Białystok).

W finale regionalnego turnieju pokonał w Białymstoku Alana Kulczyckiego. 15-letni zawodnik na co dzień występuje w LOTTO Superlidze w Poltarex Pogoni Lębork, ale jest zawodnikiem Dojlid.

Z kolei w półfinale wygrałem z Piotrkiem Michalskim, a wcześniej z Kacprem Perkowskim. A co do finału, od początku spotkanie z Alanem miałem pod kontrolą. Graliśmy ze sobą wielokrotnie na treningach i nie zaznałem dotychczas porażki. Znam jego słabsze strony i udało mi się je wykorzystać. Wiem też, że ma problemy z rozczytaniem mojego serwisu. Na nim bazowałem od początku – mówił 34-letni Kamil Zdzienicki.

Białostoczanin rozgrywający pierwszy sezon w LOTTO Superlidze ma bilans 1-8 w grze pojedynczej oraz 3-3 w grze podwójnej. W deblu występuje z Patrykiem Zatówką (3-2) i Aliaksandrem Khaninem (0-1).

Czuję się coraz swobodniej przy stole podczas meczów superligowych, co przekłada się na lepszą grę. Ale od początku byłem w drużynie jako zawodnik rezerwowy, więc jeżeli pojawią się wzmocnienia z Azji to nie będę miał problemu z tym żeby usiąść na ławce. Priorytetem jest wynik całej drużyny – podkreślił Kamil Zdzienicki.

Oprócz zwycięstwa z Krzysztofem Marcinowskim (Sokołów SA Jarosław), nieznacznie przegrał po 2:3 z reprezentacyjnym zawodnikiem Markiem Badowskim (Dartom Bogoria Grodzisk Mazowiecki) i Tomaszem Tomaszukiem (AZS AWFiS Balta Gdańsk).

Dojlidy Białystok zajmują 10 miejsce w LOTTO Superlidze z dorobkiem 12 punktów. Menedżer Piotr Anchim zapowiedział, że będzie starał się na najbliższe mecze sprowadzić tenisistów stołowych mieszkających poza Europą. W grę wchodzą m.in. Ukrainiec Kou Lei i Japończyk Kentaro Miuchi.